prawiebrunet.pl v29 | let the precious things bleed

Wtorek, 7. września 2010 r. | Ostatnio dodane: Tori, Thom & Edyta [2010-09-05] i Koncert EB [2010-08-29]

niecodziennik: wrzesień 2009

«« »»

Moja taśma video/Środa, 2. września 2009 r./

okładka bootlega Radiohead z Poznania

When I’m at the pearly gates
This’ll be on my videotape, my videotape
Mephistopheles is just beneath
And he’s reaching up to grab me

Odkąd usłyszałem koniec In Rainbows, szczególnie często jest przy mnie w momentach, gdy coś się kończy, a coś innego zaczyna. Dzisiaj też, zapętlony w odtwarzaczu. Prócz tego siostra, ojciec oraz T., cudowny T.

Życie jest takie krótkie.

Kiedyś zdawało mi się, że wszystkie najważniejsze decyzje można odkładać na bardzo długo. Dzisiaj wiem, że to nieprawda.

No matter what happens now
You shouldn’t be afraid
’cause I know today has been the most perfect day I have ever seen

Redfaced/Piątek, 11. września 2009 r./

główne okno Worda 2010 | kliknij, aby powiększyć

Na kompie z Windows 7 pracuje się bardzo dobrze. Już teraz wiem, że Office 2010 będzie świetnym dopełnieniem. Technical Preview, które niedawno wyciekło, jest bardzo OK — aż żal czekać jeszcze kilka miesięcy na wersję finalną. Używałbym wycieku, bo stabilny jak skała i posiada prawie wszystkie funkcjonalności, ale brak polskiego sprawdzania pisowni i dzielenia wyrazów dyskwalifikuje tę wersję w zastosowaniach okołoprodukcyjnych.

„Kid A” i „Amnesiac” Radiohead… chyba nareszcie do nich dorosłem. A może to mój umysł, powodowany pokoncertowym poczuciem winy za niepamiętanie tytułów z tych płyt postanowił nagle je polubić. Słuchałem na okrągło przez tydzień. Ciągle tak bardzo pasują do mojego nastroju. W oczekiwaniu na DVD z poznańskiego koncertu jeszcze je pomęczę.

Stuknęło nam z T. pół roku. Mamy ochotę na więcej. T. to bardzo cierpliwy człowiek. Znosi moje okresy. Obiecałem mu, że ten ostatni był ostatnim. Tak bardzo czuję, że to facet dla mnie; ta świadomość jest wysoce przyjemna. Jutro po pracy robimy razem jedzenie i będziemy zapijać winem mój ostatni dzień bankowej kariery.

W miejscu pracy jakieś szczególne świętowanie nie jest jednak planowane. Ostatnie cztery lata, niezła podróż, której finał owocuje wędrującymi nerwobólami. Warto opisać to wszystko kiedyś… chyba jeszcze nie teraz. Zagląda tu nawet moja szefowa. Serdecznie pozdrawiam.

Dobry chłopiec dla chłopca/Wtorek, 22. września 2009 r./

Zawsze, kiedy nie wiem, w jakie słowa ubrać relację z najważniejszych życiowych wydarzeń, po prostu przestaję pisać.

Zostawiłem za sobą pracę, w której spędziłem cztery lata. Okoliczności towarzyszące nie były radosne. Pierwsza połowa września należała w jakimś sensie do najbardziej stresogennych chwil mojej dotychczasowej egzystencji. W firmie zachowywałem się normalnie. Odchorowywałem w domu. Nerwobóle, którym neospasmina nie dawała już rady, tiki nerwowe oraz finałowy skręt kiszek to największe atrakcje zdrowotne mijających dni.

Wracam do siebie. Mam nowe zmartwienia na głowie. Siostra spadła z konia i tak nieszczęśliwie złamała rękę, że operacja trwała aż trzy godziny. Teraz sporo szpitalnego załatwiania, ważnych decyzji do podjęcia i konieczność ogólnego radzenia sobie z państwową służbą zdrowia oraz naszym szpitalem w likwidacji. Współczuję siostrze, ale uważam, że zachowała się bardzo nierozważnie, wdeptując w coś tak niebezpiecznego jak jazda konna niecały rok po śmierci Mamy, kiedy jeszcze najmniejszy obraz związany ze szpitalem budzi cholernie nieciekawe odczucia. A musiałem patrzeć m.in., jak wiozą ją z sali operacyjnej, mocno nieprzytomną, bladą jak trup.

To nie będzie łatwa jesień, ale kto powiedział, że kiedykolwiek cokolwiek będzie łatwe? Ja nie słyszałem. T. wspiera, jak tylko potrafi. Po tym pół roku uświadamiam sobie, że sporo już razem przeszliśmy. I jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy.

Uczę się być dobrym chłopcem.

Evolutions/Sobota, 26. września 2009 r./

Bardzo chciałem dzisiaj coś napisać. Tylko nie wiem, co. Chyba nie ma o czym.

Kiedyś targały mną mniej lub bardziej wymyślone namiętności. Rzucałem się na prawo i lewo. Później przez kilka lat pisałem o tym, że jest już zupełnie inaczej. Ale zazwyczaj to i tak nie była prawda.

Teraz jest inaczej.

Z siostrą minimalnie lepiej.
Niedługo pierwsza rocznica śmierci Mamy.

Coś zmieniło się? »»

Dobry XHTML 1.0 Strict | (CC) 1996 — 2010 Some Rights Reserved