prawiebrunet.pl v29 | let the precious things bleed

Wtorek, 9. marca 2010 r. | Ostatnio dodane: Przebiśpiew [2010-03-08]

o mnie samym

rok 2002, na Kaszubach

Na świecie zjawiłem się zimą 1980 roku. Pierwsze dziewięć lat życia spędziłem na wsi. Nie było najgorzej, ale daleko do szkoły i bardzo mało kolegów. Rzeka, las oraz łąka próbowały to jakoś wynagrodzić i udawało im się przez dość długi czas.

Dzięki wytrwałym staraniom Mamy przenieśliśmy się do miasta, w którym mieszkam do dziś. Tu dokończyłem podstawówkę, chodziłem do liceum; stąd codziennie dojeżdżałem na studia. Pomimo wykształcenia humanistycznego pracę znalazłem tam, gdzie od słów bardziej liczą się cyfry. I tak od ponad trzech lat, w mieście, które od dawna stało się moim prawdziwym domem.

Według mnie najbliżej prawdy o nas znajdują się inni, nie my. Nam tylko wydaje się, że jesteśmy tacy albo tacy, a tak naprawdę to nasze czyny i interakcje z ludźmi kształtują nasz obraz. Nie będę więc opisywał swojego charakteru, napiszę tylko (trochę) o wyglądzie i tym, co lubię. O reszcie moglibyście dowiedzieć się od moich znajomych.

rok 2004, w Krakowie

Mierzę 180 centymetrów, ważę średnio w kierunku mało — typ chudego faceta z dużą głową. W niej osadzona jest para niebieskich oczu. Prawe trochę zezuje. Włosy mam dość ciemne i stąd moja ksywa, wymyślona zresztą przeze mnie. Tych, którymi mnie nazywano, wolałbym nie rozpowszechniać ;-)

Film: „American Beauty”, „The Hours”, „Dancer in The Dark”. Serial: „Six Feet Under”, „Queer as Folk”, „Twin Peaks”. Książka: „Flesh and Blood” (Michael Cunningham), „Ferdydurke” (Witold Gombrowicz), poezja Kawafisa. Artysta: Tori Amos, Edyta Bartosiewicz, Thom Yorke, Nosowska, Björk, PJ Harvey, Brian Molko, Pati Yang, Alanis Morissette, Róisín Murphy, Morrissey, Jay Brannan, Jónsi Birgisson, Dolores O’Riordan. Ta krótka wyliczanka też może coś o mnie powiedzieć.

Uwielbiam słuchać muzyki, trudno byłoby mi bez niej żyć. Nie dzielę jej na podgatunki, jedynym kryterium są emocje, które wzbudza. Muzyka to jedna z moich dwóch pasji. Ta druga to oczywiście grafomańska pisanina.

rok 2010, w łazience

Lubię też wiosnę i wczesną jesień, czerwone grejpfruty, późne wstawanie, motocykle, komputery, niewielu facetów, pociągi, zarost, niezależność, smukłe męskie dłonie świadome swojej mocy, brzeg morza zimą, leczo, zapasy z własnym umysłem, wycieczki rowerowe, ciasne łóżka i wspólne poranki, pogodę ducha, obcisłe bokserki, ciepło i wiele innych rzeczy oraz zjawisk.

Przez kilka lat istnienia tej strony zdążyłem trochę się zmienić. Najbardziej widać to w niecodzienniku. Mam nadzieję, że sporo się nauczyłem, zrozumiałem. Prawie zgubiłem swoją nadwrażliwość. Chociaż nie każdy chce o tym pamiętać, ja od dawna nie jestem już niczyim Marcinkiem.

Piątek, 30. stycznia 2009 r.

Dobry XHTML 1.0 Strict | (CC) 1996 — 2010 Some Rights Reserved