prawiebrunet.pl v29 | let the precious things bleed

Wtorek, 9. marca 2010 r. | Ostatnio dodane: Przebiśpiew [2010-03-08]

o tej stronie

moje stanowisko pracy

Internet odkryłem w wakacje 2000. Strona powstała w marcu 2001, kilka miesięcy po zakupie komputera. Użyłem programu do tworzenia w trybie graficznym (jakiego — patrz niżej), bo o samym kodzie HTML nie miałem zielonego pojęcia. Oczywiście nie przeszkodziło mi to w ciągłym poprawianiuudoskonalaniu swojego „serwisu”… <LOL>

Dość długo strona rezydowała na darmowych serwerach. Każda kolejna inkarnacja wyglądała trochę lepiej. Co kilka tygodni całkowicie zmieniałem grafikę, zamiast skupić się na poznawaniu tajników warsztatu przyzwoitego webmastera. Dopiero kiedy dotarło do mnie, że najwyższy czas pouczyć się języka HTML, coś zatrybiło.

Od obrazu do symbolu

Na początku korzystałem z FrontPage. Później przyszła pora na Dreamweaver MX, o niebo fajniejszy edytor z rodziny WYSIWYG (polecam każdemu początkującemu; zdaje się, że jakiś czas temu przejęło go Adobe, więc może być tylko jeszcze lepszy). To dzięki niemu poznałem zasady składni HTML, przyglądając się kodom, które tworzył, w czasie gdy ja bawiłem się trybem graficznym. Gdyby nie ten program, którejś z kolei wersji strony raczej nie napisałbym z palca w Notatniku… a właściwie w EditPlus, absolutnie fantastycznej alternatywie dla aplikacji tego typu (znacznie więcej niż notatnik, ale nie edytor graficzny).

HTML bez PHP jak mężczyzna bez amunicji

Niestety szybko okazało się, że sam HTML nie wystarczy — nie do projektu, który z założenia miał być aktualizowany dość często. I wtedy z odsieczą przyszło PHP. Tak naprawdę nie znam tego języka, ale ważne, że z jego pomocą zdołałem ułatwić sobie życie na tyle, że np. równoczesna zmiana jednego słowa na wszystkich podstronach zajmuje mi tylko chwilę.

Wymiana pokoleń

W końcu przyszła pora na finałowy etap nauki programowania WWW. Obecny wygląd strony i jej struktura to już czysty XHTML, młodszy brat pierwotnego HTML, który powoli odchodzi do historii. Zawartość, czyli content witryny całkowicie oddziela się od wyglądu, co nie tylko umożliwia wygodne czytanie jej np. z wyświetlaczy komórek, ale pozwala też w dość krótkim czasie zmieniać cały design. Jakby tego było mało, użytkownik może sobie wybrać taką kompozycję wizualną, która najbardziej przypadła mu do gustu spośród kilku przygotowanych przez webmastera.

Słowo na niedzielę

Wszystkim, którzy mają ochotę na własną, w pełni kontrolowaną przez siebie stronę, chcę powiedzieć, że to naprawdę nie jest trudne. Wystarczy elementarna wiedza z zakresu informatyki i odrobina determinacji, które sprawią, że nie zrażą Was drobne niepowodzenia. Radość z efektu końcowego na pewno wynagrodzi wszystkie trudy.

Powodzenia!

Niedziela, 22. lutego 2009 r.

Dobry XHTML 1.0 Strict | (CC) 1996 — 2010 Some Rights Reserved