prawiebrunet.pl v29 | let the precious things bleed

Wtorek, 9. marca 2010 r. | Ostatnio dodane: Przebiśpiew [2010-03-08]

tak wyglądam

Zdjęcia ukrywają się pod tytułami. Po wybraniu któregoś można wędrować po danej galerii, klikając boki zdjęć, lub używając strzałek na klawiaturze. Kliknięcie gdzieś poza obszarem zdjęcia zamyka galerię.

Galeria nr 6 /2009/

ja na Babiej Górze

Tych wakacji miało w ogóle nie być. Po niezbyt długich pertraktacjach z T. jednak się zdarzyły.

Wyjazd do Zawoi trwał krótko, bo tylko cztery dni. Dwa z nich przeznaczyliśmy na latanie po wzniesieniach (Babia Góra i Mosorny Groń). Przez resztę czasu po prostu się byczyliśmy, huśtając się na świetnej ogrodowej huśtawie, otwierając wino zestawem nóż stołowy + tłuczek do mięsa, jedząc aż do wzdęcia itp. Jednego dnia uje*ała mnie też wielka i długa mucha, którą roboczo nazwałem muchą tse-tse, a okazało się, że to tylko popularna tam jusznica deszczowa. Do galerii dołączyłem również trzy świeże zdjęcia z łódzkiego ogrodu botanicznego.

Zdjęcia robiono aparatem Canon PowerShot A710 IS.

Galeria nr 5 /2009/

my w parku oliwskim

W długi majowy weekend postanowiliśmy pojechać do Gdańska i zahaczyć o okolicę.

Jeszcze w piątek przeszliśmy Drogę Królewską i Długie Pobrzeże. Wiało, ale nie było jakoś bardzo zimno. W sobotę dostaliśmy się do Jelitkowa, a stamtąd plażą do Sopotu. Na molo tłumy, ale dało się wytrzymać, dobra pogoda wynagradzała. Trafiliśmy na Monciak, spojrzeliśmy na Krzywy Domek i zrobiliśmy sobie spacer do Opery Leśnej, gdzie oczywiście polansowałem się na scenie przed nielicznie zgromadzoną publicznością ;-) W niedzielę zaliczyliśmy ponad dwugodzinną, nerwy kojącą wizytę w parku w Oliwie i pojechaliśmy do Nowego Portu — zobaczyć latarnię, popatrzeć na statki oraz Westerplatte (w oddali). Wstawaliśmy późno, nigdzie się nie spieszyliśmy, poczuliśmy nieocenioną moc spontanu, polubiliśmy SKMkę. A ja zaczarowałem Gdańsk na nowo.

Zdjęcia robiono aparatem Canon PowerShot A710 IS.

Galeria nr 4 /2008/

ja w Anglii

Na pierwszą zagraniczną podróż wybrałem miejsca, które zawsze chciałem odwiedzić poza Polską jako pierwsze — Londyn i Dublin.

Długo nie sięgałem do tych zdjęć, choć jest ich ponad tysiąc. Wcześniej jakoś nie miałem nastroju. Dopiero teraz widzę, że jest co odgrzebywać w pamięci.
Dzięki życzliwym duszom (thx M, thx G), zobaczyłem naprawdę sporo. Już same przeloty, pierwsze w życiu, były ciekawym doświadczeniem.
Chciałbym mieć tu takie metro, takie wybrzeże i takie puby branżowe (nie dość, że branżowe, to jeszcze obsługa mówi po polsku). Ten mały wybór zdjęć nie oddaje oczywiście nawet jednej trzeciej tego, co przeżyłem na Wyspach.

Zdjęcia robiono aparatami Canon 350D + 17-85 IS oraz Canon PowerShot A710 IS.

Galeria nr 3 /2007/

ja w Pieninach

Pierwszy w życiu urlop z prawdziwego zdarzenia upłynął pod znakiem wypadu w Pieniny.

Chyba łatwiej byłoby mi napisać, gdzie w ciągu tamtych siedmiu dni nie byłem, niż wymieniać miejsca, do których dotarliśmy. Czertezik, Sokolica, Zamkowa Góra, Trzy Korony, Czorsztyn, Niedzica, Czerwony Klasztor, Homole, Wysoka, Stara Lubownia… i Dzwonkówka, na której mało nie oszalałem. Wszystko udokumentowane z pomocą kilku setek zdjęć i paru filmików. Obrazki, które wybrałem na stronę, pokazują przede wszystkim moją skromną osobę, dlatego nie są w stanie oddać bogactwa całej wyprawy.

Zdjęcia robiono aparatem Canon PowerShot A710 IS.

Galeria nr 2 /2004/

ja w kopalni

Tym razem Wieliczka i Kraków.

Pewnie wielu z Was dozna szoku, gdy wyjawię, że moja stopa nigdy wcześniej nie postała w Krakowie. Od dawna pałałem platoniczną miłością do tego miasta, jednak uczucie przez długi czas nie zostało skonsumowane. Dlatego już w Wieliczce nerwowo przestępowałem z nogi na nogę, myśląc o tym, kiedy zjawię się w grodzie Kraka. Nie to, żeby kopalnia nie przypadła mi do gustu — wręcz przeciwnie, jej atmosfera była co najmniej w połowie tak świetna, jak klimat miejsca, które odwiedziłem jako drugie. Kraków okazał się jednak kwintesencją tej podróży.

Zdjęcia robiono aparatem Canon PowerShot S1 IS.

Galeria nr 1 /2002 – 2003/

ja nad morzem

Przekrój krain geograficznych i miejsc Polski, w których robiono pierwszą porcję obrazków, jest dość spory.

Sesja zdjęciowa rozpoczyna się nad Bałtykiem i szybko przenosi na Hel. Dalej jedno z najbardziej urokliwych miejsc ojczyzny, tzn. Kaszuby (jestem pewien, że jeszcze tam wrócę). Stamtąd pędzimy w Tatry, które wtedy nawiedziłem chyba po raz pierwszy w życiu. A na koniec wirtualnej wycieczki to jedno z miejsc, do których czuję największy sentyment — łąka mojego dzieciństwa, gdzie biegałem i skakałem do woli w czasach słodkiej beztroski.

Zdjęcia robiono aparatem Olympus C700 UZ.

Sobota, 15. sierpnia 2009 r.

Dobry XHTML 1.0 Strict | (CC) 1996 — 2010 Some Rights Reserved