prawiebrunet.pl v29 | let the precious things bleed
tak wyglądam
Zdjęcia ukrywają się pod tytułami. Po wybraniu któregoś można wędrować po danej galerii, klikając boki zdjęć, lub używając strzałek na klawiaturze. Kliknięcie gdzieś poza obszarem zdjęcia zamyka galerię.
Galeria nr 6 /2009/

Tych wakacji miało w ogóle nie być. Po niezbyt długich pertraktacjach z T. jednak się zdarzyły.
Wyjazd do Zawoi trwał krótko, bo tylko cztery dni. Dwa z nich przeznaczyliśmy na latanie po wzniesieniach (Babia Góra i Mosorny Groń). Przez resztę czasu po prostu się byczyliśmy, huśtając się na świetnej ogrodowej huśtawie, otwierając wino zestawem nóż stołowy + tłuczek do mięsa, jedząc aż do wzdęcia itp. Jednego dnia uje*ała mnie też wielka i długa mucha, którą roboczo nazwałem muchą tse-tse, a okazało się, że to tylko popularna tam jusznica deszczowa. Do galerii dołączyłem również trzy świeże zdjęcia z łódzkiego ogrodu botanicznego.
- 01 Kolekcja paprotek do salonu
- 02 Oparty
- 03 Chyba nie mam siły
- 04 Szczytujemy babiogórnie
- 05 Łowiecki
- 06 Złudzenie polanowe
- 07 Otwór
- 08 To miało być czynne
- 09 Na Mosornym Groniu
- 10 Powrót do łódzkiego ogrodu botanicznego
- 11 Skalniak
- 12 Na tapetę
Zdjęcia robiono aparatem Canon PowerShot A710 IS.
Galeria nr 5 /2009/

W długi majowy weekend postanowiliśmy pojechać do Gdańska i zahaczyć o okolicę.
Jeszcze w piątek przeszliśmy Drogę Królewską i Długie Pobrzeże. Wiało, ale nie było jakoś bardzo zimno. W sobotę dostaliśmy się do Jelitkowa, a stamtąd plażą do Sopotu. Na molo tłumy, ale dało się wytrzymać, dobra pogoda wynagradzała. Trafiliśmy na Monciak, spojrzeliśmy na Krzywy Domek i zrobiliśmy sobie spacer do Opery Leśnej, gdzie oczywiście polansowałem się na scenie przed nielicznie zgromadzoną publicznością ;-) W niedzielę zaliczyliśmy ponad dwugodzinną, nerwy kojącą wizytę w parku w Oliwie i pojechaliśmy do Nowego Portu — zobaczyć latarnię, popatrzeć na statki oraz Westerplatte (w oddali). Wstawaliśmy późno, nigdzie się nie spieszyliśmy, poczuliśmy nieocenioną moc spontanu, polubiliśmy SKMkę. A ja zaczarowałem Gdańsk na nowo.
- 01 Zielona Brama
- 02 Mariacka
- 03 Galeon Lew
- 04 Ratusz
- 05 W stronę Zielonej Bramy
- 06 Prawie przed Zieloną
- 07 Najsłynniejszy Neptun
- 08 Zakochani są wśród nas
- 09 W kierunku kwatery
- 10 Pierwsze pozy w Jelitkowie
- 11 Drugie pozy w Jelitkowie
- 12 Pocztówka znad morza
- 13 Windsurfing
- 14 Widok z molo w Sopocie
- 15 Kaczki-dziwaczki w parku w Oliwie
- 16 Zielono nam
- 17 My na dziedzińcu
- 18 Pocztówka z parku w Oliwie
- 19 Za płotem
- 20 Pnącze
- 21 Tulipany
- 22 Ostatnie zdjęcie w parku
- 23 Fur & Sock Fetish
- 24 Latarnia przed słońcem
- 25 Stateczek
- 26 Nadmorska cepelia osiedlowa
Zdjęcia robiono aparatem Canon PowerShot A710 IS.
Galeria nr 4 /2008/

Na pierwszą zagraniczną podróż wybrałem miejsca, które zawsze chciałem odwiedzić poza Polską jako pierwsze — Londyn i Dublin.
Długo nie sięgałem do tych zdjęć, choć jest ich ponad tysiąc. Wcześniej jakoś nie miałem nastroju. Dopiero teraz widzę, że jest co odgrzebywać w pamięci.
Dzięki życzliwym duszom (thx M, thx G), zobaczyłem naprawdę sporo. Już same przeloty, pierwsze w życiu, były ciekawym doświadczeniem.
Chciałbym mieć tu takie metro, takie wybrzeże i takie puby branżowe (nie dość, że branżowe, to jeszcze obsługa mówi po polsku). Ten mały wybór zdjęć nie oddaje oczywiście nawet jednej trzeciej tego, co przeżyłem na Wyspach.
- 01 The Archer
- 02 Okrągły teatrzyk Williama
- 03 Czekając na księcia
- 04 I od razu szczęśliwy
- 05 Przez Londyn
- 06 Samoloty lądują w ogródkach
- 07 Stonehenge
- 08 Salisbury
- 09 Wybrzeże
- 10 Because I am a Lady!
- 11 Moja obstawa
- 12 Galeria Narodowa
- 13 Odlatujemy do Irlandii
- 14 Przez Dublin
- 15 Zachód słońca przed Warszawą
Zdjęcia robiono aparatami Canon 350D + 17-85 IS oraz Canon PowerShot A710 IS.
Galeria nr 3 /2007/

Pierwszy w życiu urlop z prawdziwego zdarzenia upłynął pod znakiem wypadu w Pieniny.
Chyba łatwiej byłoby mi napisać, gdzie w ciągu tamtych siedmiu dni nie byłem, niż wymieniać miejsca, do których dotarliśmy. Czertezik, Sokolica, Zamkowa Góra, Trzy Korony, Czorsztyn, Niedzica, Czerwony Klasztor, Homole, Wysoka, Stara Lubownia… i Dzwonkówka, na której mało nie oszalałem. Wszystko udokumentowane z pomocą kilku setek zdjęć i paru filmików. Obrazki, które wybrałem na stronę, pokazują przede wszystkim moją skromną osobę, dlatego nie są w stanie oddać bogactwa całej wyprawy.
- 01 Wchodzimy na Sokolicę
- 02 W drodze z Trzech Koron
- 03 Zapora na Jeziorze Czorsztyńskim
- 04 Czerwony Klasztor
- 05 Homole
- 06 Wysoka
- 07 Palenica
- 08 Grajcarek
- 09 Okres
- 10 Kamienka
- 11 Hniezdne
- 12 Chata w skansenie pod zamkiem
- 13 Z zamkiem w tle
- 14 Wstąpiłem na działo
- 15 W rozkroku
- 16 Zwiedzając ruiny
- 17 Kuracjusz
- 18 Tu mieszkaliśmy
- 19 Moja nowa bryka
Zdjęcia robiono aparatem Canon PowerShot A710 IS.
Galeria nr 2 /2004/

Tym razem Wieliczka i Kraków.
Pewnie wielu z Was dozna szoku, gdy wyjawię, że moja stopa nigdy wcześniej nie postała w Krakowie. Od dawna pałałem platoniczną miłością do tego miasta, jednak uczucie przez długi czas nie zostało skonsumowane. Dlatego już w Wieliczce nerwowo przestępowałem z nogi na nogę, myśląc o tym, kiedy zjawię się w grodzie Kraka. Nie to, żeby kopalnia nie przypadła mi do gustu — wręcz przeciwnie, jej atmosfera była co najmniej w połowie tak świetna, jak klimat miejsca, które odwiedziłem jako drugie. Kraków okazał się jednak kwintesencją tej podróży.
- 01 Ważniak
- 02 Sakralnie
- 03 Biedne gołąbki
- 04 Mój braciszek mentalny
- 05 Na bramce
- 06 Jakaś wystawa
- 07 A dołem Wisła
- 08 Dziedziniec
- 09 Czochrany przez przyjaciela
- 10 Przyparci do muru
- 11 Mafia
- 12 Jakiś chudy ten smok
Zdjęcia robiono aparatem Canon PowerShot S1 IS.
Galeria nr 1 /2002 – 2003/

Przekrój krain geograficznych i miejsc Polski, w których robiono pierwszą porcję obrazków, jest dość spory.
Sesja zdjęciowa rozpoczyna się nad Bałtykiem i szybko przenosi na Hel. Dalej jedno z najbardziej urokliwych miejsc ojczyzny, tzn. Kaszuby (jestem pewien, że jeszcze tam wrócę). Stamtąd pędzimy w Tatry, które wtedy nawiedziłem chyba po raz pierwszy w życiu. A na koniec wirtualnej wycieczki to jedno z miejsc, do których czuję największy sentyment — łąka mojego dzieciństwa, gdzie biegałem i skakałem do woli w czasach słodkiej beztroski.
- 01 Pożegnanie z morzem
- 02 Zachód słońca na Helu
- 03 Z wieży na Kaszubach
- 04 Kasprowy
- 05 To naprawdę ja???
- 06 Zamiast koca
Zdjęcia robiono aparatem Olympus C700 UZ.
Niedziela, 6. czerwca 2010 r.